prof. Andrzej Bochenek

prof. Andrzej Bochenek fot. GONG

Profesor Andrzej Bochenek to dziś szanowany na całym świecie naukowiec i jeden z najwybitniejszych kardiochirurgów w Polsce, odznaczony Kawalerskim Krzyżem Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Swoją karierę zaczynał u boku profesora Religi, dokonując pierwszej transplantacji serca w Polsce. Jak ocenia rozwój regionu?

Zacznijmy od historii. Czy fakt, że pierwszego przeszczepu serca dokonano właśnie w województwie śląskim, ma coś wspólnego z ludźmi stąd?

Oczywiście, że tak. Profesor Religa chciał zrobić pierwszy przeszczep w Warszawie i nie miał takich możliwości. Przyjechał tutaj i znalazł bardzo dobry klimat do pracy. Wszyscy wiemy, że jest tu ten klimat etosu i profesor Religa przyjechał tutaj jako człowiek pełen pomysłów, ale znalazł bardzo dobrych pracowników właśnie wśród Ślązaków, którzy pomogli mu zrealizować pomysły. Często tak się mówi, że to był region związany tylko z pracą, a pomysły czy emocje przychodziły z zewnątrz. Tutaj to idealnie się zgrało, że mieliśmy człowieka, który był wizjonerem, ale była też ta wykonana ciężka praca właśnie przez ludzi na Śląsku. I to miało kolosalne znaczenie, że ten pierwszy przeszczep był zrobiony na Śląsku.

A co według Pana wyróżnia Śląskie na mapie Polski?

Za mojego życia województwo śląskie bardzo się zmieniło. Ludzie znajdują tutaj możliwości realizacji i myślę, że właśnie w medycynie ja znalazłem wiele możliwości. Mogę porównać to z kolegami, którzy już obecnie wrócili z zagranicy. Nie zawsze są zadowoleni z tego, co było tam i jak to wygląda tutaj. Jest dobre miejsce do tego, żeby realizować swoje marzenia. Typowym przykładem jest nasz Ośrodek Kardiochirurgiczny, gdzie nie tylko ludzie doświadczeni znaleźli pracę, ale także wielu młodych ludzi, którzy wkrótce zastąpią nas na stanowiskach kardiochirurgów. Jest to dobre miejsce do tego, żeby realizować swoje marzenia.

Jakim miejscem jest Śląskie dla młodych, którzy chcą tu zdobyć wykształcenie?

Jeżeli chodzi o medycynę, to jest doskonałym miejscem. Mamy tutaj Fundację Rozwoju Kardiochirurgii. Pamiętam, jak 25 lat temu profesor Religa zakładał Fundację. Sam byłem pełen wątpliwości, ale znalazło się miejsce dla doskonałych inżynierów, dla doskonałych lekarzy - i dzisiaj co? Dzisiaj mamy faktycznie polskie urządzenia do wspomagania serca. Można powiedzieć: długo to trwało, 25 lat. Ale zostało to zrealizowane tutaj na Śląsku. To jest miejsce dla pracy intelektualnej. Powstają firmy komputerowe. IBM buduje duże budynki w Katowicach, centra informacyjne. No i medycyna, która jest obecnie na bardzo wysokim poziomie. Zawsze mówię, że jeżeli - nie daj Boże - trafiłaby mi się choroba kardiologiczna lub kardiochirurgiczna, to chciałbym, żeby ją zaopatrzono na Śląsku.

A gdyby miał Pan podsumować największe sukcesy polskiej medycyny, światowej rangi - o czym można powiedzieć?

Możemy mówić o tzw. spektakularnych sukcesach, że zrobiono np. jedną spektakularną operację. Ale przede wszystkim trzeba patrzeć na to, jak ta medycyna jest dostępna. Największym sukcesem śląskiej medycyny jest poprawa dostępności do usług. Jeżeli my dzisiaj narzekamy na to, że czekamy w kolejkach, to nie do końca jest prawda. Mamy dostęp do wysokospecjalistycznej medycyny - np. tomografia komputerowa, rezonansy, onkologia. Spektakularne osiągnięcia takie jak przeszczep twarzy, jednoczesny przeszczep trzustki, wątroby i nerek, to jest coś, co dzieje się na co dzień. To nie jest na pierwsze strony gazet. To jest medycyna, która pomaga ludziom. Oczywiście, transplantacja serca zaczęła to wszystko. Od tego zaczął się ten entuzjazm. Moment, gdy lekarze uwierzyli, że w Polsce jest to możliwe, że warto pracować na Śląsku. I to też jest bardzo ważne.

A co Panu prywatnie tu pasuje? Człowiek nie kieruje się w życiu tylko zawodowymi decyzjami.

Oczywiście, że tak. Miałem propozycję, żeby objąć stanowisko kierownika kliniki w różnych miejscach w Polsce. Zawsze mówiłem to, że ja tu czuję się dobrze, pracuję z ludźmi i zadowolony idę do pracy. Bardzo dużo zależy od szefa, jak potrafi zorganizować tę pracę, ale nie tylko praca jest najważniejsza. Ważne też, żeby mieć co robić po tej pracy, prawda? Tu jest to możliwe.

Jakie obecnie wyzwania stoją przed śląskimi kardiochirurgami?

Dzisiaj jesteśmy dziedziną medycyny, której udało się wprowadzić wszystkie nowinki. Mamy duży program zastawek, które wszczepiamy bez otwierania klatki piersiowej, programy zakładania standów w trudnych przypadkach zawału serca - to wszystko wymaga odpowiedniego finansowania. Myślę, że aby nie zaniedbać tego, co osiągnęliśmy, musimy dobrze zastanowić się, jak finansować medycynę, żeby miała także możliwość rozwoju, a nie tylko powielania tego, co jest na dzisiaj.

Przez pryzmat czego, według Pana, najlepiej dotrzeć do ludzi spoza województwa? Co jest takim sercem regionu?

Na Śląsku trzeba znaleźć przede wszystkim ludzi, którzy chcą rozmawiać. I w Bielsku, gdzie obecnie jesteśmy, znaleźliśmy doskonały klimat. Znaleźliśmy mądrego dyrektora szpitala, który chciał mieć nowoczesną kardiochirurgię. Znaleźliśmy zaangażowanego prezydenta miasta, ale poparły nas także władze województwa, marszałek, który widział, że stworzenie nowoczesnej kliniki kardiologii i kliniki kardiochirurgii na terenie Bielska poprawi dostępność do wysokospecjalistycznej usługi, która kiedyś była zarezerwowana tylko dla wielkich szpitali klinicznych. To jest miejsce, gdzie można zostawić serce.

Galeria zdjęć prof. Andrzej Bochenek fot. GONG



Komentarze