O tym co w duszy gra

Fundacja Braci Golec / fot. Jerzy Rzechanek

Brygida, Małgorzata, Marta i Rafał to przedstawiciele Fundacji Braci Golec z Milówki, której celem jest edukacja muzyczna mieszkańców Beskidów. Interesuje ich żywa kultura tradycyjna. Zapewne dlatego młodzi i starsi potrafią odnaleźć siebie w projektach edukacyjnych fundacji, np. Letnich Warsztatach Artystycznych, Etnice Symfonicznie, Przestrzeni dla Pieśni. Współtworzą Ogniska Twórczości Artystycznej w ośmiu gminach Żywiecczyzny. Grają, uczą i pracują z pasją.

- Brygido, jak to się zaczęło?

Brygida: Początek tego czym się zajmuję? To zagrało we mnie. Gdy miałam dwanaście lat zapisałam się do Zespołu Pieśni i Tańca "Mała Ziemia Żywiecka". Później zaczęłam przygodę w zespole "Żywczanie", a następnie pracowałam w zespole regionalnym "Magórzanie". To właśnie doprowadziło mnie do Fundacji Braci Golec.

- Dlaczego zainteresowała cię muzyka Beskidu Żywieckiego?

B: Z wykształcenia jestem muzykiem klasyczny. Skończyłam Akademię Muzyczną w Katowicach. Jednakże ta muzyka cały czas we mnie „grała”. Ona po prostu była. Za każdym razem kiedy śpiewam czy gram muzykę Beskidu Żywieckiego, budzą się we mnie naprawdę dobre emocje. Czuję się wolna.

- Ile aktualnie dzieciaków masz pod swoimi skrzydłami?

B: Łącznie z grupami śpiewaczy mam około 80 osób. Grupy śpiewaczy liczą sobie 15 osób. W jednym ognisku są dwie, to już daje 30, a ja pracuje w czterech. A i jeszcze grupy skrzypków.

- Co w twojej społecznej pracy cenisz najbardziej?

Brygida: Nawet kiedy mam trudny dzień, to dzięki moim uczniom się uśmiecham. To jest dla mnie najcenniejsze.

- Działacie razem – ty, Marta, Gosia i Rafał.

Marta: Tak. Gosia była pierwszą osobą, którą poznałam w fundacji. To taka moja starsza koleżanka po fachu, której zawsze mogłam się poradzić. Jest ogromnie zaangażowana w pracę z każdym uczniem czy uczennicą. W Fundacji wpada na wiele pomysłów, a przy okazji wprowadza niesamowity spokój. To wyjątkowa osoba!

Małgorzata: U nas pracują sami wyjątkowi ludzie. Na przykład Rafał. Nie tylko działa w fundacji, ale również sam gra, interesuje się sportem i ma bardzo dobre wyniki w tej dziedzinie. Jako, że jest skromny, to w ogóle się tym nie chwali. Organizuje wiele ciekawych akcji np. Czyste Beskidy, angażuje się w wolontariat. To prawdziwy społecznik.

Rafał: (śmiech) To teraz i ja powinien coś powiedzieć o Marcie, z którą współpracuję od wielu lat w różnych projektach, nie tylko związanych z fundacją. Marta prowadzi tak zwaną klasę mistrzowską. Innymi słowy uczy młodych muzykantów gry w stylu górali z Beskidu Żywieckiego. To nie jest wcale takie proste. Po pierwsze trzeba samemu opanować tą sztukę, a później jeszcze umiejętnie ją przekazać. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki takim nauczycielom tradycyjna muzyka Beskidu Żywieckiego nie wyginie. Mamy już kilkunastu młodych, którzy wspaniale realizują się w tym nurcie muzycznym.

- Jak wygląda wasz zwykły dzień w pracy?

B: Każdy dzień w pracy jest fascynujący. Nasze ogniska muzyczne znajdują się w Porąbce, Milówce, Łodygowicach, Żywcu i Jeleśni, dlatego wyruszamy na zajęcia już około godz. 12.00. Prowadzimy zajęcia w danej miejscowości i wyruszamy do kolejnej. Dzieci już tam na nas czekają.

- Co jest takie istotne w działaniach Fundacji Braci Golec?

Brygida: Dzieci i muzyka. Naszym najmłodszym dajemy szansę pokochania folkloru Beskidu Żywieckiego. Z nami mogą nauczyć się nie tylko śpiewać, ale i grać na tradycyjnych instrumentach. To ważne w czasach, kiedy dostęp do edukacji muzycznej jest dość ograniczony.

Galeria zdjęć Fundacja Braci Golec / fot. Jerzy Rzechanek

data: 2018-01-15


Komentarze