Miłosz "Miuosh" Borycki

Miłosz Borycki fot. GONG

Najbardziej rozpoznawalny raper, który przedstawia się jako „Pan z Katowic”, łamie konwenanse i proponuje nie zwiedzać województwa śląskiego. Tutaj dla Miuosha najważniejsi są ludzie, a jak sam twierdzi: gdy trafi się między ludzi, to wie się o nich najwięcej. O perspektywie postrzeganiu Śląska opowiada muzyk Miłosz "Miuosh" Borycki.

Co najbardziej Ci tu pasuje?

Najbardziej pasuje mi tu podejście ludzi do życia. Ten taki inny sposób załatwiania spraw, podejście do biznesu, do muzyki. Takie bardziej ludzkie podejście i dopatrywanie tutaj się w człowieku człowieka, a nie okazji. To jest fajne.

Jakie cechy charakteru tutaj u ludzi najbardziej cenisz?

Takie cechy, które najbardziej cenię u ludzi, to jest po pierwsze szczerość, po drugie szacunek do drugiego człowieka. Mamy coś, czego nie ma nikt inny na świecie.

Co Cię tutaj najbardziej trzyma?

Nie da się zostawić miejsca, o którym się pisze, które cię definiuje i wychowało. Zwłaszcza, jeśli robi taką muzykę, jak ja, około rapu. To jest taki statecznik. Trzyma cię w pionie. Po co wyjeżdżać stąd, skoro jest się częścią tego miejsca i chce się to miejsce pokazywać ludziom. Jakbym stąd wyjechał, to straciłbym po pierwsze autentyczność we własnych oczach, a to jest najgorsze. A po drugie autentyczność wśród moich odbiorców. Nie miałem nigdy pomysłu, żeby stąd wyjechać. Wydaje mi się, że to miejsce jest pełne potencjału, energii i siły.

Co mógłbyś zaproponować ludziom, którzy nie są stąd? Taka Twoja ścieżka po województwie śląskim…

Najlepsza propozycja to przyjechać tu i poszukać tego samemu. Są punkty charakterystyczne dla tego województwa jak Nikiszowiec, jak kopalnie, które można zwiedzać, jak stare huty czy osiedla robotnicze. To wszystko można też zobaczyć w internecie, można zobaczyć na filmach. W momencie, kiedy jest się tutaj samemu naprzeciwko tego wszystkiego i niekoniecznie naprzeciwko tych przewodnikowych budynków i miejsc, to można poznać Śląskie w taki sposób, w który nikt by się nie spodziewał. Bo to ludzie są tu najważniejsi i jak trafi się między ludzi, to wie się o nich najwięcej.

Jak postrzegasz zmiany, które się tutaj odbywają na przestrzeni lat?

Wszystko tu biegnie do przodu i to w takim tempie, że ciężko za tym nadążyć. Przetasowania nastąpiły sprawnie, szybko i w dobry sposób. To jest chyba ta prawdziwa, dobra zmiana. Ten region nabrał siły, koloru i mocy w swoim przekazie, jakiego nie miał nigdy wcześniej, bo po prostu młodzi ludzie wzięli się za to wszystko. To oni pokazali tak naprawdę, o co trzeba tutaj walczyć. I o czym trzeba pamiętać. Okazało się, że mamy coś, czego nie ma nikt inny na świecie. I to jest najfajniejsze, tak miało być.

Galeria zdjęć Miłosz Borycki fot. GONG



Komentarze