Mateusz Leks

Mateusz Leks fot. GONG

Taternik, płetwonurek, starszy ratownik Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Od dziesięciu lat  pracuje w grupie Jurajskie GOPR. Mateusz Leks opowiada, jak na co dzień wygląda jego praca oraz co warto zobaczyć na Jurze Krakowska-Częstochowskiej. 

Czym dla Ciebie jest to miejsce - Jura?

To mój dom i praca. Tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki, wspinaczkowe i po jaskiniach. Swoją postawą chciałbym zachęcić do aktywnego spędzania czasu w Województwie Śląskim, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, pamiętając o podstawach bezpieczeństwa.

Co na Jurze robi największe wrażenie? 

Największą atrakcją są zamki i skały. Skały przyciągają wielu wspinaczy, ponieważ mają różnoraki zakres skali trudności. Przyjeżdżają tu zarówno amatorzy wspinaczki, jak i osoby przygotowujące się przed wyprawami w góry wysokie.

A po zejściu ze skał, gdzie warto się wybrać?

Atrakcyjność Jury jest coraz większa. Specjalnie dla turystów wiele zamków na naszym terenie podlega właśnie odnowieniu, na przykład Zamek w Bobolicach czy zamek w Smoleniu, który został przed chwilą otwarty po modernizacji. Nasze szlaki są również w coraz lepszym stanie, można się po nich poruszać rowerem, jak i pieszo.

Jakie wyróżniłbyś trzy miejsca tego regionu, które Twoim zdaniem są szczególnie ciekawe?

Góra Zborów, jedno z największych skupisk skał na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Znajduje się tam również Jaskinia Głęboka, która udostępniona jest dla ruchu turystycznego. Skały Rzędkowickie, czyli kilkanaście skalnych ścian, gdzie przyjeżdża w weekendy grono wspinaczy. Niekiedy, aby wspinać się na bardziej popularnych drogach, trzeba ustawić się w kolejce. Trzecie miejsce - zamek w Ogrodzieńcu. Swoją budową i historią przyciąga wielu turystów. Jak na swój wiek jest bardzo dobrze zachowany i na bieżąco odrestaurowywany.

Skąd pomysł na ratownictwo górskie?

Mieszkając od dziecka na tym terenie, mogłem podpatrzeć ten ruch wspinaczkowy i przyglądać się ludziom wspinającym się po skałach i jaskiniach. Poza tym zawsze lubiłem aktywny tryb wypoczynku - z rodzicami jeździłem w góry. Tam pierwszy raz poczułem, że to jest chyba to miejsce, gdzie chciałbym pracować i spędzać swój wolny czas.

Ile osób pracuje w jurajskim GOPR?

W grupie Jurajskiej GOPR pracuje 14 ratowników etatowych i dodatkowo 100 ratowników ochotników.

Jak często musicie interweniować?

Nie ma tu reguły. Czasem się zdarza tak, że wyjeżdżamy pięciokrotnie do różnego rodzaju zdarzeń. Czasem przez kilka dni jest spokój. To zależy od pogody. Podczas deszczu ruch turystyczny jest mniejszy - nie da się wspinać. Jedyną taką aktywnością, którą można wtedy uprawiać, jest alpinizm jaskiniowy.

Czego najczęściej dotyczą Wasze interwencje?

Wspinaczki, czyli wypadków wspinaczkowych. Ponieważ ten ruch jest u nas największy, często dochodzi do różnego rodzaju zdarzeń - do skręceń i złamań.

Czy można scharakteryzować ludzi, którzy tu przyjeżdżają? 

Są to ludzie zarówno z regionu Jury Krakowsko-Częstochowskiej,  innych regionów naszego województwa,  jak i z całej Polski, a nawet Europy. Skały, na których się znajdujemy, mają różny charakter trudności. To dlatego Jura przyciąga grono wspinaczy z całej Europy.

Czy da się dostrzec zmianę aktywności wśród ludzi? 

Tak, szczególnie biegowo. W ostatnich latach możemy zaobserwować taki „ruch biegowy”. Ludzie chętniej zaczynają biegać, mniej się tego wstydzą. Wcześniej bieganie kojarzyło się z jakimś ograniczeniem, wstydem, a teraz organizowanych jest wiele zawodów biegowych z coraz większą liczbą uczestników.

W spocie promocyjnym Śląskiego mówisz "Tu łapiemy oddech”. Gdzie ten oddech w naszym województwie jeszcze można złapać?

Oprócz naszej Jury na pewno atrakcyjnym rejonem w Województwie Śląskim są Beskidy, które również przyciągają grono turystów. Śląskie jest z natury zielone. Czy to w Beskidach na czy na Jurze sprzyja złapaniu oddechu. A z góry można zobaczyć więcej.

Galeria zdjęć Mateusz Leks fot. GONG



Komentarze