Leżą i pracują

Sylwester, Majka i Artur czyli Leżę i Pracuję / fot. J. Rzechanek

Powstali po to, by dać pracę osobom sparaliżowanym. Leżą i pracują w łóżku lub na wózku. Obsługują profile firm w mediach społecznościowych, piszą artykuły, dzwonią… Pokazują, że #jesteśmywtymrazem – w niepełnosprawności Artura, współzałożyciela i pierwszego pracownika, a także w świecie pełnym problemów społecznych. O tym jak do tego doszło i co to zmieniło, opowiada Majka Lipiak i Artur Szaflik.

- Majka, jak to wszystko się zaczęło?

M: Wszystko sie zaczęło od remontu, a dokładnie od naszej wspólnej koleżanki Zuzi, która wrzuciła post na Facebook'a z zapytaniem o to, czy są jakieś wolne ręce do pracy. Był to dzień, chyba sobota jeżeli dobrze pamiętam, w którym akurat nic nie robiłam. Uznałam, że Zuzi pomogę. Z racji tego, że pracuję przy komputerze, to taka praca fizyczna od czasu do czasu jest mile widziana. Człowiek może trochę odpocząć i głowa przynajmniej nie pracuje, więc zjawiłam się i poznałam Artura. Jakoś tak zupełnie naturalnie ten kontakt został przedłużony. W taki sposób zaprzyjaźniliśmy się i stworzyliśmy paczkę znajomych, która Artura odwiedza.

- A w którym momencie ta znajomość zaczęła przeradzać się w coś więcej?

M: W którym momencie? Żeby wiedzieć co się dokładnie wydarzyło, w którym miesiącu, to powinniśmy zacząć spisywać te nasze dzieje (śmiech). To był chyba początek 2016 roku. Spotkaliśmy się i rozmawialiśmy o tym, że fajnie byłoby coś razem zrobić. Wtedy też pojawił się pomysł na nazwę. Z początku było to "Leżę, więc Pracuję", a potem skróciliśmy to do "Leżę i Pracuję". Faktycznie to był taki moment Eureka. Myślę, że "Leżę i Pracuję" powstało w dużej mierze z tego, że po prostu trafiliśmy na siebie w odpowiednich momentach życia. W momentach, w których obydwoje byliśmy gotowi na to, żeby jakąś zmianę wprowadzić.

- "Leżę i Pracuję" to bardzo chwytliwa nazwa…

M: Wcześniej zajmowałam się marketingiem i PR. Zawsze lubiłam kreatywne nazwy i kreatywne marki. To mnie interesowało i oczywistym było dla mnie, że jeżeli mamy coś robić, to nie możemy się nazywać  "Fundacja na rzecz pomocy osobom z paraliżem czterokończynowym". Myślę, że nie do końca potrafiłabym się tak w pełni zaangażować, gdybyśmy mieli tworzyć taką standardową organizację. Wiedziałam, że jeżeli mamy coś robić, to musi to być oryginalne. Dlatego, gdy przyszedł nam do głowy pomysł Leżę i Pracuję, to gdzieś tam wiedzieliśmy, że to jest to. Nie przypominam sobie ani jednego momentu, kiedy miałabym tą nazwę podważyć w swojej głowie, kiedy bym się zaczęła zastanawiać, że może jednak coś innego. To był taki strzał w dziesiątkę. Byliśmy go pewni jako zespół i chcieliśmy to kontynuować. A skąd pomysł na nazwę? Tu oczywiście inspiracją był Artur, bo pozycja w której przebywa, to jest pozycja leżąca. Wybraliśmy też ten drugi człon, że "pracuję", bo nie chodzi o klub wzajemnej adoracji, świetlicę dla osób niepełnosprawnych, ani o inne rzeczy, które być może nawet w jakiejś formie się u nas dzieją, ale chodzi w dużej mierze o pracę. Oczywiście mamy przyjemność udzielać rożnych wywiadów, inspirować innych, pisać ciekawe artykuły. Natomiast sednem jest tu praca, gdyż ona daje nam pieniądze. Dzięki nim rośnie jakość życia, pojawia się szansa na rozwój oraz tworzenie organizacji, która jest w jakimś sensie wyjątkowa.

- Arturze, a jak to wyglądało z twojego punktu widzenia?

A: Zaczęło się od tego, że dwa lata temu robiliśmy remont w pokoju mojej mamy. Ona też jest osobą niepełnosprawną. Zebrałem znajomych. Niestety wciąż ich brakowało. Nagle zjawiła się Majka. Remont się skończył, a Majka dołączyła do paczki ludzi, którzy mnie odwiedzają. W pewnym momencie zaczęły się rozmowy na temat tego, czym się zajmujemy, co lubimy. Tak też powstał pomysł, aby stworzyć jakieś miejsce pracy dla mnie.

- Zatem czym się zajmujesz?

A: Teraz to się tak fajnie nazywa - specjalista do spraw marketingu. A tak na serio to obsługujemy fanpage rożnych firm, instytucji głównie poprzez social media, ale nie tylko Facebook, ale m.in. Instagram, Twitter.

- Czy pod wpływem pracy coś zmieniło się w twoim nastawieniu?

A: Mnóstwo się zmieniło. Wreszcie to ja komuś pomagam. Dodatkowo mam cel w życiu i coraz większą grupę znajomych. Zatem mimo swojej sytuacji, mogę pokazać innym, że niezależnie od tego, co się u nich dzieje, zawsze może być lepiej. Dlatego najważniejsze jest pozytywne nastawienie do życia i wiara w to, że mogę wszystko.


Galeria zdjęć Sylwester, Majka i Artur czyli Leżę i Pracuję / fot. J. Rzechanek

data: 2018-01-08


Komentarze