Łączy nas piłka

Marcin Kuśmierz / fot. J. Rzechanek

Marcin Kuśmierz współtworzy największy ośrodek szkolenia młodzieży w piłce nożnej na Śląsku. Tworzy i realizuje dziewięć ośrodków treningowych w Tychach i osiem projektów edukacyjnych. Organizuje największe w regionie turnieje i rozgrywki piłkarskie dla dzieci. Uczestniczył w przygotowaniu i otwarciu Szkoły Mistrzostwa Sportowego Tychy. Współtworzy grupę tutoringową pomagającą Śląskim Liderom.

Marcinie, co aktualnie robisz i jak to wszystko się zaczęło?

- Wszystko zaczęło się w 2000 roku, kiedy mieszkałem obok kościoła im. Jana Chrzciciela w Tychach. Jeden z księży zaprosił mnie do opieki nad ministrantami tej parafii. Byłem wtedy grającym jeszcze zawodnikiem, więc poprosił mnie o pomoc i pojechałem z ministrantami na turniej. To był cały cykl turniejowy i chłopcy zajęli 3 miejsce. Im i mnie się to spodobało. Tak od słowa do czynu założyliśmy w Parafialny Klub Sportowy "Chrzciciel Tychy", który w 2010 miał już ponad 170 zawodników. Dojeżdżali nie tylko z Tychów, ale też z Katowic, Dąbrowy Górniczej, Lędzin, Katowic i Bierunia. Od tego wszystko się zaczęło. To zawodnicy Chrzciciela Tychy stali się podwaliną pod budowę Akademii to głównie oni dali nam jakość w pierwszych latach naszej pracy.

Zatem jak udało wam się utworzyć Akademię Piłki Nożnej GKS Tychy?

W 2010 roku w Tychach istniało kilka klubów piłkarskich. Rywalizowaliśmy ze sobą o boiska, o trenerów, o zawodników, o dotacje i stwierdziliśmy, że należy to zmienić. Chcieliśmy maksymalnie wykorzystać zasoby ludzkie, organizacyjne i finansowe, dlatego spotkaliśmy się, aby połączyć siły. Udało się! W 2011 roku przy wsparciu władz miasta założyliśmy Akademię Piłki Nożnej GKS Tychy, której podwaliny dały 4 kluby tyskie – Parafialny Klub Sportowy "Chrzciciel Tychy", Pionier Tychy, MOSM Tychy i UKS Grom Tychy. Potem dołączył jeszcze UKS GKS Tychy. Gdy akademia wystartowała miała ponad 120 zawodników i 280 w klubach partnerskich. Ale doszliśmy do wniosku że likwidujemy kluby założycielskie i włączamy ostatecznie wszystkich zawodników do jednego klubu. Efekt skali zrobił swoje i dziś jesteśmy jedną z największych Akademii w Polsce.

Podstawą sukcesu jest współpraca?

- Dokładnie. Razem z kolegami z innych klubów postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i pójść za ciosem. Nie czekaliśmy na innych, bo to mogłoby trwać miesiąc, rok, a nawet 5 lat. Dlatego jako grupa inicjatywna udaliśmy się do władz miasta, aby opowiedzieć o całej koncepcji. Przedstawiliśmy plan na 5 lat. Myślę, że dotrzymaliśmy słowa. Dzięki ciężkiej, sumiennej pracy u podstaw podwoiliśmy ilość zawodników, powiększyliśmy grupę pracowników w tym trenerów a i budżet klubu kilkukrotnie się powiększył. Do co wdrożyliśmy daje realny efekt. W 2017 r. otworzyliśmy też Szkołę Mistrzostwa Sportowego Tychy, która włączyła się w proces wychowania i szkolenia młodych adeptów futbolu. Otwarliśmy klubową kawiarnię Akademia Cafe dla zawodników, rodziców i gości oraz profesjonalną halę do judo i akrobatyki. Poszerzyliśmy też działalność o inne dyscypliny sportowe tj. akrobatykę i judo.
Nasi wychowankowie zasilają pierwszoligowy GKS Tychy, ale grają również w Lechu Poznań, Anderlechcie Bruksela i w Reprezentacjach Młodzieżowych Polski oraz Kadrach Śląska i Podokręgu Tychy.

 

Dlaczego wasza praca jest tak istotna?

- Warto inwestować w młode pokolenie piłkarzy, nie tylko piłkarzy,  ale w ogóle dzieci. W dzisiejszych czasach bardzo trudno oderwać je od telewizora, komputera, tabletu czy smartfona. My, kiedy byliśmy mali, wspinaliśmy się po drzewach, goniliśmy się po podwórku, czyli spędzaliśmy 80% swojego wolnego czasu poza domem na podwórku. Dzisiaj rodzice są tak zabiegani, że dzieciaki zamykają się w swoich pokojach i wchodzą w świat wirtualny. Już nie spotykają się ze swoimi przyjaciółmi, tylko komunikują się z nimi poprzez media społecznościowe. Dlatego nasz klub spełnia dwie role. Kształtujemy młodych ludzi poprzez edukację sportową oraz organizujemy im czas wolny. Dzieci realizują swoje pasje, uczą się pracy w grupie, poznają przyjaciół. Drugi ważny aspekt to uważamy, że aby osiągnąć mistrzostwo w danej dyscyplinie należy przepracować 10.000 godzin połączenie Szkoły Mistrzostwa Sportowego czyli nauki z treningiem pozwala nam przepracować tą ilość dużo szybciej niż w standardowej pracy w klubie a co za tym idzie szybciej podnieść poziom sportowy dzieci. Wykorzystujemy też zasoby obiektowe. Do tej pory do południa boiska były puste a tłoczyliśmy się popołudniami i wieczorami na częściach boiska. Zawodnicy w szkole mają do dyspozycji całe boisko i jeszcze lepiej pracować na treningach.

Dziś piłka nożna jest modna. To pewno ułatwia wam pracę.

Tak. Dziś mamy bardzo fajny czas, gdyż w świecie piłki jest wielu idoli z Polski - Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek. To są ludzie, których możemy dotknąć. To przyciąga młode pokolenie i co najważniejsze to są wzorowi nie tylko piłkarze ale i ludzie więc są idealnymi idolami. Druga sprawa to piękny stadion w Tychach na który przychodzą dziś całe rodziny i łatwiej zaszczepić piłkę nożną i sport dzieciom. Po trzecie jakość codziennej mozolnej niekiedy wyczerpującej pracy daje nam i naszym zawodnikom gwarancję dobrego sportowego rozwoju.

Ile podopiecznych macie w tej chwili pod swoimi skrzydłami?

W tej chwili trenujemy blisko 60 drużyn. Mamy w naszej strukturze ponad 1000 dzieci w grupach popołudniowych i Akademii Przedszkolaka. To pokazuje, że jest zapotrzebowanie. Wystarczy dać dzieciom ciekawą ofertę. Zakładając klub parafialny w 2000 roku nigdy bym nie przypuszczał, że za kilkanaście lat w swoich strukturach będę miał wychowanków kadry Polski czy piłkarzy trenujących i grających w pierwszej lidze. Jednak warto mieć marzenia i je spełniać. Wierzyć, że się uda!

Tylko co robić, żeby te marzenia się spełniały?

Najpierw trzeba je mieć. Potem określić cel. Następnie zebrać grupę pasjonatów – bo razem raźniej i w grupie siła. Przychodzą też ciężkie dni i chwile, a ta grupa właśnie daje moc je przezwyciężać. Nasze motto to „Razem możemy więcej”! Ono oddaje sens naszej pracy. A na koniec ciężko pracować i sukcesywnie dążyć do zakładanej wizji. W skrócie robić z pasją to, co się kocha i zawsze być uczciwym w małych sprawach, bo gdy się jest uczciwym w małych sprawach, to dużo łatwiej być w tych dużych. Mimo różnych pokus i zawirowań, tylko uczciwa sumienna praca daje podwójne efekty. Po pierwsze radość z ich realizacji, a po drugie dużą dumę, że nie poszło się na skróty, tylko wytrwale dreptało wytartym szlakiem. Trzeba mieć mocne sumienie – fundamenty zbudowane na skale – żeby zbudować wielkie dzieło i służyć ludziom w naszym przypadku dzieciom. Każdego dnia również zawierzam swoją pracę i pracowników Bogu, bo on również daje nam wielkie wsparcie każdego dnia.


Galeria zdjęć Marcin Kuśmierz / fot. J. Rzechanek

data: 2017-12-08


Komentarze