Karolina Hamer

Karolina Hamer fot. B. Barczyk

Pływaczka, paraolimpijka. Ma na koncie 16 medali Mistrzostw Świata i Europy. Laureatka m.in. Nagrody Najlepszego Sportowca z niepełnosprawnością ruchową w Polsce. Zaangażowana w wiele akcji społecznych mających na celu wyrównanie szans sportowców niepełnosprawnych.

Jesteś utalentowanym sportowcem z wieloma sukcesami na koncie, ale to nie przeszkadza Ci angażować się w różne działania społeczne. Kiedy na to znajdujesz czas, skoro trening wypełnia Ci prawie cały dzień?

Jestem paraolimpijką, ale poza tym jest we mnie pragnienie, które towarzyszy mi od samego początku, żeby móc zmieniać świat na lepszy. Zawsze mówię, że jedna moja część jest bardzo związana z pływaniem, a druga z działaniami dotyczącymi projektów społecznych.

Jako sportowiec zdobyłaś wiele medali. Czy za zmienianie świata na lepszy też dostałaś jakieś medale?

Jeśli chodzi o działalność społeczną, też w tym obszarze dostaję “medale”. Trochę nagród za działalność społeczną się pojawiło na przestrzeni ostatnich lat. Jestem jedną z osób, która doprowadziła do włączenia do programu Telewizji Polskiej transmisji z Igrzysk Paraolimpijskich.

Działalność społeczna daje mi dużo siły. Każdy ma słabsze dni, ja również. Wtedy myślę, ile dobrego udało się zrobić. To mi pomaga szybko stanąć na nogi.

Najlepiej jednak czuję się w wodzie. Nauczyłam się pływać w wieku 4 lat. Była to wielka zasługa taty, który sam nie potrafi pływać. Zaczęłam trenować jak miałam 17 lat. Woda była ze mną od zawsze, ona daje mi poczucie wolności. Sam basen jest dla mnie świątynią spokoju. Tam mogę zebrać myśli czy wyciszyć się, w zależności czego w danym momencie potrzebuję.

Uważam, że każdy człowiek ma w sobie wielki potencjał. Musi tylko znaleźć pasję, która pozwoli mu się rozwinąć.

Wymieniłaś tyle swoich sukcesów jednym tchem. Na Śląsku ważny jest etos pracy. Czy na Ciebie on też miał wpływ?

Uważam, że Ślązacy są bardzo twardymi ludźmi i ja siebie też tak widzę. Mój tata - gdy się spotykamy - wita mnie słowami: “cześć hanys”. Robi to pól żartem, pół serio. Jestem jedyną osobą w mojej rodzinie, która urodziła się na Śląsku. Jestem z tego bardzo dumna. Sam region, a szczególnie Katowice kojarzą mi się z hip hopem. To szczególny rozdział w moim życiu. Ta muzyka wspiera mnie bardzo w dążeniu do moich celów. Miałam przyjemność poznać i zaprzyjaźnić się z chłopcami z zespołu Paktofonika. Dzięki nim dowiedziałam się co trzeba z siebie dać i jak dużo kosztuje podążanie za własnymi marzeniami. Muzycy Paktofoniki bardzo wiele osiągnęli, zrobili bardzo dużo dla hip hopu, byli też głosem pokolenia.

Ty z kolei wiele zrobiłaś dla polskiego sportu.

Wracając do etosu pracy na Śląsku, rzeczywiście ciężko pracuję, wkładam wiele wysiłku, żeby osiągać pożądane wyniki. Trening pływacki to żmudna praca. Czasem bywa bardzo nudny, aczkolwiek ja odpoczywam. Dla mnie pływanie to nie tylko praca czy pasja, to także forma terapii. Przez trzy godzinny dziennie koncertuję się tylko na pływaniu, a dokładnie na ruchu. Wynika to ze stylu pływania, który uprawiam. Wykonując ciężką pracę fizyczną odpoczywam psychicznie. Sport to świetna metoda na regenerację naszego wnętrza.

Czyli pływanie to coś więcej niż tylko sport?

To zależy od osobowości danej osoby. Jestem z natury nerwusem, w związku z tym przeszłam całą drogę treningu mentalnego. Od wizualizacji poprzez relaksację i medytację. Są to techniki, które wykorzystuję na co dzień. Dokonałam wglądu w siebie, żeby móc wejść do tej wody i dać z siebie wszystko. Jak wchodzisz do wody i poziom pobudzenia jest za duży, to zaczyna się problem z oddechem, a to z kolei przekłada się na kiepskie wyniki podczas treningu czy zawodów pływackich.

Ile czasu musisz spędzać w wodzie przed zawodami, żeby osiągać takie efekty?

To zależy od tego, jak daleko jest do danych zawodów. Im bliżej, tym poziom intensyfikacji treningu wzrasta. Śmieję się, że to tak jak u górnika na szychcie, czyli jakieś 8 godzin.  Oprócz pływania współpracuję z psychologiem, z fizjoterapeutami, z fizjologami, więc jest co robić.

Kiedy przyszedł ten moment, że poczułaś, że możesz osiągać sukcesy w tej dyscyplinie?

Jak już wspomniałam, zaczęłam trenować jak miałam 17 lat. Natomiast po pierwszych trzech miesiącach treningów zaczęłam zdobywać medale. To był prognostyk. Myślę, że tak się stało, ponieważ świetnie czuję się w wodzie. Pływam nie dla medali, a dla siebie. Oczywiście medale są ważne, bardzo się cieszę, że je zdobyłam. Natomiast to nie był cel, one są wynikiem mojej potrzeby kontaktu z wodą, która daje mi wolność, a to wyzwala energię, którą zamieniam na kolejne trofea. Do samych medali mam duży dystans, dziennikarze śmieją się, że trzymam je w pudełkach po butach. Cieszę się, że mam coś co kocham i myślę, że każdy jest w stanie znaleźć własną ścieżkę szczęścia. To nie musi być coś medialnego. Ja jestem ciągle przez to oceniana, ale to mogą być najbardziej prozaiczne czynności na świecie. Ważne żeby przynosiły satysfakcję. To znak, że warto je kontynuować.

Jak sądzisz, czy Ślązacy maja dystans do siebie?

Tak, na pewno dużo w tej kwestii się zmieniło. Szczególnie na przestrzeni ostatnich lat, kiedy wyrosło nowe pokolenie ludzi bez kompleksów. Ludzi, którzy urodzili się już w wolnej Polsce.

Ślązacy mają swoją wewnętrzną tożsamość. Mam na myśli przewiązanie do miejsca. Tu czujemy się dobrze. Jesteśmy u siebie. Jednocześnie witamy ciebie, przybyszu, z otwartymi ramionami.

Bardzo interesuję się kulturą i cieszy mnie fakt, że Katowice stały się Miastem Muzyki UNESCO. Ilość wspaniałych festiwali, które mają tu miejsce tylko potwierdza, że ten tytuł jest zasłużony.

Kiedy obserwuję, ile zmian zaszło na przestrzeni ostatnich lat, to mogę powiedzieć tylko tyle, że jestem dumna. Cieszę się, że jestem częścią tej historii.

Czy czujesz się Ślązaczką?

Dzięki moim sukcesom w sporcie zwiedziłam sporo świata. Kiedy tu wracam, czuję, że jestem u siebie. To może brzmi banalnie, ale proces mojej miłości do tego regionu przeszedł długi proces. Kiedyś myślałam, że jestem nastawiona dość kosmopolityczne do świata. Teraz wiem, że jest inaczej. Tu są moje korzenie, one maja swoją wartość. Nie wiem gdzie rzuci mnie los, w jaką część świata, ale moja tożsamość została ukształtowana tu i tak już zostanie. Chodzi tu o pewien system wartości i nie ważne jest miejsce urodzenia, ważne jest poczucie przynależności do danego miejsca.

Na pewno pamiętasz okres transformacji w naszym regionie. Nie wszyscy odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Jesteś dobrym przykładem, że mimo przeciwności losu można odnieść sukces.

Wrócę tu do pasji. To ona jest kręgosłupem, pływanie jest dla mnie bardzo ważne. W momencie kiedy pojawiały się gorsze momenty, to pływanie mi pomagało. Czyli trzeba znaleźć swoją ścieżkę, wokół której można budować swoją karierę. Ja w to wierzę. Kiedy zawód jest pasją, to jest dużo prościej osiągnąć sukces. Trzeba być tylko wytrwałym.

Można powiedzieć, że Ty nie chodzisz do pracy, tylko po prostu realizujesz siebie.

Dokładnie tak jest. Nigdy nie chciałam, żeby moje życie było szare, nudne. Nie zawsze jest kolorowo, ale z tych trudniejszych dni wyzwala się ta największa siła. Śląsk też miał takie trudne chwile, kiedy zamykano kopalnie, huty, kiedy masa ludzi straciła pracę. Od tamtego czasu nastąpił duży progres. Tu jest po prostu dobra energia, z której można czerpać.

Lubisz Śląska kuchnię?

Uwielbiam roladę z kluskami. Jednak z uwagi na wytyczone cele muszę być bardzo rygorystyczna w spełnianiu takich kulinarnych zachcianek. Moja codzienność to jednak ścisła dieta dopasowana do cyklu treningów. Na pewno regionalna kuchnia jest bardzo kusząca. Jeśli uda mi się zdobyć kolejny medal, to w nagrodę może zjem jednego krepla.

 

 

Galeria zdjęć Karolina Hamer fot. B. Barczyk



Komentarze



Karola, ja mieszkam „na obczyźnie” i - jako prawdziwa Ślązaczka - tu też czuję się dobrze :) bycie Ślązakiem to coś więcej niż przynależność do ziemi. tak jak wspomialaś chodzi raczej o system wartości, który wyznajemy, duma, upór, uczciwość i szlachetność.

autor: monellina
data: 2017-10-19 08:19:10