Artur Rojek

Artur Rojek fot. GONG

Kompozytor, autor tekstów, wokalista. Jego pasja do odkrywania nowego brzmienia przeobraziła się w jeden z największych festiwali muzyki alternatywnej w Europie. Artur Rojek opowiada nam o sukcesie OFF Festivalu, o tym jak zabiera muzyków kilkaset metrów pod ziemię, a także o tym, co trzyma go na Śląsku.

Opowiesz nam jak zaczęła się historia powstania OFF - od lokalnej imprezy do jedno z największym festiwali w Europie?

Zawsze byłem bliski muzyce. Zanim zacząłem grać… kolekcjonowałem płyty, nagrywałem piosenki z radia i ogromną radość zawsze sprawiało mi wynajdywanie szczególnie ciekawych rzeczy i prezentowanie tego innym. Myślę, że to leży u podstawy tego, że zająłem się muzyką, a potem zacząłem robić  OFF Festival. Pomysł ewaluował od 2006 roku - przez lokalny festiwal skupiony na polskiej muzyce po wydarzenie z największymi międzynarodowymi gwiazdami muzyki alternatywnej. Nigdy nie planowałem tego eventu na dłużej niż na rok. Zawsze jak robiłem festiwal, robiłem edycję i nie wiedziałem jak będzie za rok. No i tak od edycji do edycji przetrwałem 10 lat. Dzisiaj to festiwal który odwiedza kilkanaście tysięcy ludzi dziennie z Polski, Europy i różnych części świata.

Czy dla muzyków ma znaczenie lokalizacja festiwalu?

Za pierwszym razem to raczej nie. Za kolejnym myślę że tak. Artyści chwalą specyficzny klimat, gościnność, dobrą architekturę, komunikacje, jedzenie i atmosferę imprezy… to powoduje, że wracają tu z chęcią. Do niedawna, gdy pytałem się o śląskie, wielu agentów zespołów od razu odpowiadało: Spodek. Dziś to już coś więcej, to także Dolina Trzech Stawów, centrum miasta oraz  inne rejony poza Katowicami. Bo często też proszą mnie o organizowanie wycieczek i zwiedzają śląskie.

I co im pokazujecie?

Współpracując z Urzędem Marszałkowskim organizujemy wycieczki skierowane głównie dla naszej publiczności. Natomiast artyści, traktowani są indywidualnie i ze względu na ich napięty czas nie zawsze udaje im się dużo zwiedzać. Kiedyś organizowałem niekomercyjne zjazdy pod ziemię dla zainteresowanej, niedużej  grupy. To dla wielu z nich było mega przygodą, bo nie mieli z tym wcześniej do czynienia. Początkowo wielu myślało, że to żart, że przebierają się w ciuchy robocze po to żeby pstryknąć sobie zdjęcie. Tymczasem wsiadali do malej metalowej windy i przeżywali szok, że zjeżdżają kilkaset metrów w dół. Później każdy wspominał to przez długi czas. Po takich zjazdach kończyliśmy w typowo śląskiej restauracji, co też sobie bardzo chwalili chociaż wielu z nich było wegetarianami i jedli tylko kapustę (śmiech). Ponadto organizowaliśmy różne imprezy w charakterystycznych dla okolicy miejscach. Ostatnio był to budynek Porcelany Śląskiej.

Czy według ciebie specyfika regionu przekłada się na scenę muzyczną? Czy w śląskim powstało jakieś charakterystyczne dla tego miejsca brzmienie?

No tak, przez lata fani muzyki w Polsce byli przeświadczeni, że na Śląsku gra się albo bluesa albo metal. Świadczyła o tym ilość i popularność  takich zespołów, ale też imprezy poświęconych tym gatunkom muzycznym. Mieliśmy najlepiej w Polsce funkcjonującą imprezę heavy metalową czyli Metalmanię i mamy cały czas Rawę Blues. Na Śląsku cały czas dzieje się wiele ciekawych muzycznie rzeczy które miały wpływ na historię muzyki w Polsce. Tak jest też dzisiaj. Do tego mamy na Śląsku najlepsze artystyczne imprezy poświęcone muzyce, począwszy od muzyki współczesnej, przez jazz, a skończywszy na muzyce alternatywnej. Śląskie festiwale są nagradzane i uważane za najlepsze w Europie. W 2014 roku amerykański magazyn TIME umieścił OFF na liście 14 najlepszych festiwali świata.

Czy da się zauważyć, że śląskie na tle innych województw jest ostoją muzyki? Czy osoby spoza naszego województwa również to odczuwają?

Jest jednym z najważniejszych muzycznych regionów w tym kraju. Na razie najbardziej widoczne w tym kontekście są Katowice, ale liczę że z czasem dołączą do też inne miasta.

Sukces opiera się na współpracy. Z  jednej strony ludzie, którzy tworzą świetne kulturalne przedsięwzięcia i starają się robić to na bardzo wysokim poziomie. Z drugiej strony miasto, region, sponsorzy którzy świadomie to wspierają.

Odpowiednie zgranie tych dwóch elementów powoduje, że zjawisko jest silnie zauważane w Polsce i też poza nią. Bez wsparcia i współpracy  nie byłoby tego. Jest to ciężka praca wielu ludzi.

Ciągle tutaj tworzysz. Co Cię tu trzyma?

Wiesz co, ja się tutaj urodziłem. Próbowałem kiedyś stąd wyjeżdżać, ale okazało się, że to nie do końca jest mi potrzebne. Moja praca zarówno artystyczna, jak i ta promotorska, mogła się rozwijać bez ruszania się stąd. Mi się tutaj dobrze żyje, ja to miejsce lubię, czuję się z nim związany. Tutaj mam wszystkich moich bliskich i to jest dla mnie najważniejsze. Natomiast uważam, że nie trzeba stąd uciekać, żeby coś realizować, żeby realizować swoje marzenia. Może jest to potrzebne dla kogoś, kogo potrzeby wykraczają poza ten rejon, ale ja nigdy nie musiałem tego robić.

Festiwal. Czy jest coś tu w ludziach, co sprawia, że tutaj da się to łatwiej zrealizować. A może trudniej? Jaka jest tutaj ta ludzka substancja, która Ci pomaga w tym przedsięwzięciu?

Nie wiem, czy mi się uda to dobrze wytłumaczyć… Pozostanie tutaj i realizacja projektu, jakim jest OFF Festival na Śląsku, była dla mnie rzeczą naturalną i nigdy tego specjalnie nie analizowałem. Robiłem to z przeświadczeniem: zrobię to tutaj bo to jest miejsce, które znam najlepiej, znam tu ludzi, którzy mogą mi w tym pomóc i mam blisko do domu..:)

Kiedy zaczynaliśmy, w Polsce nie było zbyt wielu festiwali ,a minister kultury mówił że Śląsk to biała plama na mapie kulturalnej Polski. Kiedy impreza odbywająca się w małym miasteczku, dotychczas mało interesującym, osiąga międzynarodowy sukces, robi to na wszystkich ogromne wrażenie.

I na koniec personalne pytanie. Czy zauważasz, że Twoja praca spowodowała zmiany na Śląskiej scenie muzycznej? Jak oceniasz obecny rozwój na scenie?

Ci ludzie, którzy dzisiaj zaczynają, a 10 lat temu mieli lat 9, traktują ten festiwal jako coś, co dało im bardzo dużo energii i było dla nich inspiracją. Być może z takich powodów The Dumplings marzyli żeby zagrać na OFFie. OFF jest też wymyślony przez fana dla fanów. Kierowałam się najczęściej  swoimi potrzebami, mając przeświadczenie, że takich ludzi jak ja jest więcej. Co się potwierdziło. Budując ten program w dość bezkompromisowy sposób, festiwal spowodował, że wielu ludzi przyjeżdża do nas odkrywać muzykę i chłonąć atmosferę wytwarzaną przez ludzi podobnym do nich. Wiadomo, że przy każdym odkrywaniu następuje jakaś reakcja, która często jest inspiracją do następnych działań. Jest co najmniej kilka zespołów w Polsce które powstały po zobaczeniu jakiegoś koncertu na OFFie. Ja też to przeżyłem wiele lat temu i dzięki temu jestem tu gdzie jestem. Tak się tworzą historie.

Co nas czeka podczas tegorocznego festiwalu?

W tym roku OFF Festival odbywa się po raz 11. Przez trzy dni: 5, 6 i 7 sierpnia na Dolinie Trzech Stawów wystąpi blisko 80 zespołów na 4 scenach. Pojawią się m.in. Anohni, Devendra Banhart, The Kills, Mudhoney, Kaliber 44, SBB, które zagra swój debiut z 74 roku pt. Nowy Horyzont, pojawi się zestaw wybitnych artystów z szeroko pojętej sceny muzyki elektronicznej wśród nich Rødhåd, Derrick May czy Andrew Weatherall, pojawi się  mnóstwo nowych twarzy i prawdziwych legend. Będą zespoły zarówno z Polski jak i z mocno odległych rejonów od USA po Nigerie i Koreę. Zapraszam wszystkich serdecznie, na pewno będziecie się dobrze bawić.

Galeria zdjęć Artur Rojek fot. GONG



Komentarze