Abyss Glass

Abyss Glass fot. B. Barczyk

Tworzy interaktywne lustra, na których można zobaczyć więcej, niż tylko swoje odbicie. Wyświetla się na nich treść, która zostaje na długo zapamiętana przez odbiorcę. Firmę tworzą młodzi ludzie, ale już ma na swoim koncie wiele sukcesów. Między innymi Abyss Glass wygrał parę konkursów dla start-upów. Najważniejsze z nich to Start to Bavaria, Odkrycie Rynku 2015 czy UPC Think Big.

Kiedy wszedłem do waszego biura byłem zaskoczony, że widzę samych młodych kreatywnych ludzi. Niektórzy chłopcy wyglądają tak, jakby dopiero zaczynali studia. To bardzo pozytywny obraz, że tak młodzi ludzie potrafią w tak młodym wieku odnieść wieki zawodowy sukces.

Arek Adamek (współwłaściciel firmy): Rzeczywiście Abyss Glass to bardzo młody zespół ludzi, ale posiadamy komplementarne umiejętności, dzięki czemu jesteśmy w stanie tworzyć nasz produkt, rozwijać i skutecznie wdrażać na rynek. Swoją siedzibę mamy w Fabryce Porcelany. Jest to zrewitalizowany obiekt. W naturalny sposób miesza się tu technologia, design i innowacja, ponieważ firmy, które tu mają swoje siedziby, poruszają się właśnie w przestrzeniach, o których wspomniałem. To tworzy bardzo fajny ekosystem i daje warunki do jeszcze szybszego rozwoju. Ogólnie ta industrialna przestrzeń bardzo nas inspiruje i pobudza do działania. Fabryka Porcelany ma swoją historię, to miejsce z duszą, a dzięki nam przeżywa swoją druga młodość. To miejsce tętni życiem. Oprócz różnych firm, które tu się osiedliły, odbywa się tu wiele eventów. Są to wystawy czy koncerty, w którym w miarę wolnego czasu, chętnie bierzemy udział. Więc jest to dla nas idealne miejsce do prowadzenia biznesu.

Powiedziałeś, że to miejsce odzyskało drugie życie, ale w tej tkance starych pofabrycznych murów widzę młodych ludzi, którzy tworzą nową historię Śląska.

Arek Adamek: Tak dokładnie jest. Średnia wieku w naszym zespole to 23 lata, więc jesteśmy w wieku studenckim. Część osób przerwała studia, ja jestem jedną z tych osób. Zrobiłem to ze względu na nadmiar obowiązków. Część osób jest na etapie kończenia studiów. Połączył nas mały projekt, robiony po godzinach, w wolnym czasie. Ten projekt rozpędził się jak kula śnieżna, która rozrosła się do takich rozmiarów, że mamy dziś bardzo dobrze prosperującą firmę.

Wspomniałeś, że przerwałeś studia, żeby móc skoncentrować się na karierze zawodowej. Dla wielu osób jest to nie do pomyślenia. Kiedyś był pewien określony rytm. Najpierw trzeba było skończyć studia, a potem szukać pracy. Ty ten system wywróciłeś do góry nogami, z pożytkiem dla Ciebie. Patrząc na twoje sukcesy, widać, że ten ruch się opłacił.

Arek Adamek: Zdecydowanie więcej nauczyłem się prowadząc swój biznes, nie mając na tym polu żadnego doświadczenia. Co do decyzji o przerwaniu studiów lubię iść pod prąd, a nie spacerować przetartymi ścieżkami. Czas pokaże czy zrobiłem słusznie. Teraz koncentruję się na rozwoju mojej firmy, a na studia - jeśli zajdzie taka potrzeba - zawsze mogę wrócić. Przynajmniej robię coś swojego, a to dla mnie bardzo istotne. Kiedy pracowałem dla kogoś, nie do końca czułem się komfortowo. Nie lubię pracować według ściśle określonych zasad i nie ma tam miejsca na kreatywne myślenie i indywidualne podejście do tematu. Stąd decyzja o założeniu własnego biznesu. Co prawda nikt mnie nie uprzedził, że różnica między pracą na etacie, a własną działalnością jest ogromna. Pracując na etacie po przepracowanych ośmiu godzinach, zamykamy za sobą drzwi i już nie myślimy o pracy. W przypadku własnego biznesu, nie ma normowanego dnia pracy. Zwłaszcza na początku, kiedy rozkręcamy interes. To praca 24 godziny na dobę. Życie prywatne trochę na tym cierpi, za to poczucie wolności i tego, że jest się panem własnego losu, daje wiele radości.

Skąd pomysł na taką działalność?

Arek Adamek: Już w gimnazjum czułem, że chcę mieć coś swojego w przyszłości, a nie pracować na etacie. Szukając pomysłu na siebie znalazłem w internecie wzmiankę o lustrach interaktywnych. Była to okrojona wersja produktu, który teraz mamy. Stwierdziłem, że wspólnie z przyjacielem posiadamy tyle wiedzy na ten temat, że uda nam się stworzyć prototyp takiego lustra. Wymyśliliśmy też nowe zastosowanie dla tego produktu. Lustro to powierzchnia, która w naturalny sposób przyciąga ludzkie spojrzenie. Dzięki temu, to dobra przestrzeń, w której można umieścić dodatkową informację czy przekaz marketingowy. W przeciwieństwie do billboardów, plakatów czy telebimów, lustro przyciąga uwagę w naturalny sposób. Ludzie są w stanie skupić się na tym co ich interesuje. Przeciętny mężczyzna przegląda się w lustrze 23 razy dziennie, kobieta około 16. Takie wyniki badań mogą niektórych ludzi zaskoczyć. Jednocześnie ludzie zmęczeni są reklamą. Abyss Glass łączy ze sobą te dwa światy. Nasz produkt jest dwa razy skuteczniejszy od tradycyjnych reklam.

Działa to tak, że kiedy przeglądasz się w lustrze np. siedząc u fryzjera, oprócz twojego odbicia wyświetla się dodatkowa informacja. To może być reklama jakiegoś produktu, informacja o pogodzie czy film. Ten przekaz jest bardziej spersonalizowany, dzięki temu zostaje zapamiętany na dłużej. To był punkt wyjścia. Każdy nowy klient podsuwał nam nowe pomysły na zastosowanie takich luster.

Możesz podać przykład, jak takie interaktywne lustro działa w praktyce?

Arek Adamek: Testujemy teraz wirtualną przymierzalnię opartą na lustrach interaktywnych. Działa to tak, że wchodzimy do kabiny i przymierzamy stroje wirtualnie. Nie musimy ich ubierać, ale w lustrze widzimy efekt jakbyśmy rzeczywiście przebrali się. Do tego dodaliśmy możliwość zrobienia sobie zdjęcia. Ten produkt będzie miał szerokie zastosowanie w branży modowej.

Innym przykładem, może być poranny przegląd newsów podczas golenia.

Takie lustro może również motywować nasze pociechy do szczotkowania zębów. Nakładając na szczoteczkę do zębów specjalną nakładkę, w momencie kiedy nasze dziecko zabiera się za mycie zębów - na lustrze wyświetla się bajkowy stworek, który też myje zęby. Dzięki temu ta czynność dla naszej pociechy, może stać się fajną zabawą, a nie codziennym obowiązkiem.

Jaki ciekawy projekt twoja firma zrealizowała na Śląsku?

Arek Adamek: Zrobiliśmy bardzo fajny projekt dla biurowca na ulicy Staromiejskiej w Katowicach. Na czterech kondygnacjach w toaletach na lustrach będą wyświetlane różne informacje o budynku oraz firmach, które się tam mieszczą. Robimy też podobny projekt razem z miastem Katowice. W toaletach wokół rynku pojawiają się informacje o najbliższych wydarzeniach kulturalnych. Jesteśmy też w trakcie rozmów na temat umieszczenia naszego lustra przed gabinetem prezydenta Katowic. Tam będzie ono także informowało petentów o nadchodzących wydarzeniach, w których będzie można wziąć udział.

Jeśli chodzi o wasz produkt, nastawiacie się tylko na sprzedaż w regionie?

Arek Adamek: Śląsk to miejsce w którym, żyjemy i pracujemy. Natomiast nasz produkt zdobywa rynki międzynarodowe. Mamy wielu klientów w Niemczech, to bardzo chłonny rynek jest on dużo większy niż nasz rodzimy. Druga sprawa jest taka, że nasze lustra to produkt wysokiej klasy. Musi mieć swoją cenę. Dla klientów Europy Zachodniej, na pewno jest ona bardziej akceptowalna. Natomiast bardzo nas cieszy, kiedy nasze produkty pojawiają się na Śląsku.

Można powiedzieć, że żyjemy lokalnie, ale myślimy globalnie.

Nasze produkty sprzedajmy też do Francji, Skandynawii. Bardzo interesujący jest Bliski Wschód. Tam wszytko musi być z przepychem, ale też jest sowicie opłacone. Udało nam się dopasować do tak wymagającego klienta.

Rozmawiamy o wielkim świecie. Chciałbym zapytać czy ma dla ciebie znaczenie, że właśnie tu na Śląsku tworzysz swój biznes, że siedziba firmy mieści się w pięknej postindustrialnej przestrzeni?

Arek Adamek: Tak, miało to dla mnie duże znaczenie. Gdy szukaliśmy miejsca na naszą siedzibę, padło na starą fabrykę. Uznaliśmy, że w takim miejscu będzie się dobrze pracowało. To miejsce z charakterem, z historią. Ma duży potencjał. Ogromne poprzemysłowe przestrzenie sprawiają, że pomysły lepiej układają się w głowie.

 

Galeria zdjęć Abyss Glass fot. B. Barczyk



Komentarze